Wywar wołowy to nie jest najwdzięczniejszy temat, na który przyszło mi się rozpisywać. Za zdjęcie nagrody Pulitzera nie dostanę, składniki też nie są zbyt fascynujące, ale ten przepis jest ważny i potrzebny, jak na przykład podręcznik do prawa o, powiedzmy, gruntach – dla pasjonatów i/lub tych w potrzebie.
Jasne, nie sztuka kupić bulion w kostkach czy w puszce. Ale przyrządzanie wywaru w domu, od podstaw, jest całkiem satysfakcjonujące, a widok zamrażarki, z której uśmiechają się do nas własnej roboty rosołki, raduje serce i duszę w ten szaroburo przygnębiający zimowy dzień.
Wywar wołowy
Jaki wół, takie kości…;-) Mogą być różne, np. żeberka, ogony, łydki/pęciny(???)
2 kg kości wołowych (ja kupiłam szyjki, czy raczej szyje…czy karczki???)
1 łyżka oliwy
1 cebula, duża, lub 2 małe, obrane, pokrojone na 4 części
1-2 marchewki, obrane, pokrojone w plastry
1 mały kawałek selera, obrany, pokrojony w dużą kostkę (opcjonalnie)
1 mała pietruszka, obrana, pokrojona w plastry (opcjonalnie)
1-2 łodygi selera naciowego, pokrojone w plastry
2 ząbki czosnku, rozgniecione
kilka gałązek natki pietruszki
1 łyżka przecieru pomidorowego
kilka gałązek tymianku, lub 1/2 łyżeczki suszonego
2 liście laurowe
4 ziarnka ziela angielskiego
1 łyżeczka ziarnek pieprzu
sólRozgrzewamy piekarnik do 200C.
Na dużej blasze umieszczamy kości wołowe, smarujemy je oliwą. Marchewkę, cebulę, korzeń selera i pietruszki mieszamy z resztą oliwy i dodajemy do kości.
Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 30 minut. Odwracamy kości i pieczemy kolejne 20-30 minut, aż kości będą zrumienione, ale nie przypalone.
Wyciągamy blachę z piekarnika, przekładamy kości i warzywa do bardzo dużego garnka.
Na blachę wlewamy trochę wody, zdrapujemy wszelkie pozostałości po mięsie i przelewamy do garnka.
Dodajemy seler naciowy, natkę pietruszki, resztę składników oraz 1 łyżeczkę soli i zalewamy całość 4L wody.
Doprowadzamy do wrzenia, ściągamy szumowiny, zmniejszamy ogień do minimum, przykrywamy nieszczelnie i gotujemy bardzo, bardzo powoli przez 4-6 godzin. Podczas gotowania nie mieszamy.
Sciągamy z ognia, studzimy. Odcedzamy wywar na sitku o bardzo drobnych oczkach. Przelewamy do słoików lub plastikowych pojemników (różnej wielkości) i chłodzimy, można również zebrać z góry nagromadzony tłuszcz, by bulion odchudzić.
Z kości można wybrać mięso i użyć w zupie, przysmażyć etc.
No Comments