Gdy jestem w Polsce nigdy nie przejdę obojętnie obok surówki z kapusty, albo klasycznego bukietu surówek. Oddam za nie ziemniaki, ba, schabowego oddam!
Ale że do Polski daleko, w lodówce nadmiar placków tortilli, robię tacos co drugi dzień. A to z rybką, a to z kurczaczkiem. Robię tacos, bo to jedno z najszybszych, najbardziej bezproblemowych dań, do tego moi Panowie nigdy na nie nie psioczą.
A jak tacos, to surówka, gdyż taką ich wersję lubię najbardziej – placek, crèma (śmietana z limonką i przyprawami) mięsko i kapustka, całość na modłę meksykańską. Idealna kompozycja i niebo w gębie, gdy kwaśno pikantna crèma pięknie łamie się ze słodkawością surówki, wyraziście przyprawionym np. kurczakiem, a całość zapraszająco pachnie kolendrą. Do tego jakaś salsa z radyjka i tańczymy – ja gdy nikt nie patrzy;-)
Surówka z kapusty po meksykańsku
Sprawę bardzo ułatwia i przyspiesza tu gotowa poszatkowana kapusta. U nas szeroko dostępna, z dodatkiem marchewki i np. kapusty czerwonej.
5 szklanek poszatkowanej kapusty (30 dag)
1/3 szklanki czerwonej cebuli, pokrojonej w piórka lub w kostkę
1 papryczka jalapeño, pestki i wewnętrzne włókna usunięte (można odrobinę zostawić, jeśli lubicie trochę pikanterii), pokrojone wzdłóż, następnie w cienkie plasterki
15 gramów kolendry, posiekanej (lub więcej, jeśli lubicie)
Sos
1 łyżka miodu
2 łyżki soku z limonki
1 łyżka oliwy
sól do smakuW dużej misce mieszamy dokładnie składniki sosu. Doprawiamy solą i sokiem z limonki. Powinien być słodko słono kwaśny.
Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Odstawiamy na 10-15 minut, by całość się „przegryzła”.
Prawda, że prościzna?
Podajemy z mięsem, rybą, w tacos, bez tacos, z ryżem, z fasolą…Niebo jest limitem, jak to się u nas ładnie mówi (a niezgrabnie tłumaczy).
No Comments