Mam sezonową obsesję na punkcie jabłek, co moim Panom boczkami wychodzi;-) Cóż ja poradzę, córka ogrodnika!
Dzisiejsze placki są kolejną odą do jabłka. Odą błyskawiczną, a jakże smaczną! Chodziły mi bowiem po głowie racuchy, ale Dzieciny nalegały na tradycyjne amerykańskie pankejksy. Pobuszowałam trochę po internecie i stwierdziłam, że wystarczy już jabłek w kawałkach i kawałeczkach. Czas na tarkę i tarcie. Tym bardziej, że Panowie chcieli kwintesencję placka, bez zbędnego chrupania kolejnej porcji witamin, które im niezmordowanie wciskam. Połączyłam przyjemne z przyjemnym – po starciu jabłek nic, ale to nic nie stoi na drodze czystego pankejka, bo jabłko jest, ale tak, jakby go nie było;-) Jest za to czysta esencja jabłka, jego serce i dusza, podkreślona kardamonem, goździkami i cynamonem.
PS Panowie zjedli bez marudzenia, wręcz prosili o dokładkę!
Placki z jabłkami
Przepis pochodzi od ze strony jednej z moich ulubionych amerykańskich blogerek kulinarnych – smittenkitchen.com. Troszkę go zmieniłam, ale tylko troszkę.
Przyprawy na końcu są opcjonalne – można je spokojnie pominąć/dowolnie użyć. To tylko taki bonus;-)
2 jajka
3/4 szklanki maślanki (lub jogurtu, lub mleka)
3 łyżki cukru
szczypta soli
1 szklanka mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 średnie jabłka, obrane i starte na tarce o grubych oczkach (ok. 1 szklanka)
cukier puder do posypaniaW dużej misce rozbijamy jajka. Mieszamy dokładnie z maślanką i cukrem. Dodajemy mąkę, sól, proszek do pieczenia oraz przyprawy, mieszamy. Dodajemy starte jabłka. Łączymy z masą na ciasto.
Na patelni rozgrzewamy na średnim ogniu 1/2 łyżki oleju. Nakładamy po dużej łyżce ciasta. Smażymy placki na złoto, po 2-3 minuty z każdej strony.
No Comments