Chodziła za mną ta zupa od paru tygodni. Może dlatego, że jesień, w sklepach dyń od wyboru do koloru. Do tego mam w domu bardzo ambitną książkę kucharską Thomasa Kellera pt. Bouchon, która od dawna woła mnie o uwagę;-)To również nazwa jego Bistro. A sam Thomas Keller to kulinarna legenda – przesławny szef i właściciel najlepszych restauracji w Stanach.
Jego przepisy są długie i skomplikowane, trochę onieśmielające, ale warte zachodu. Tak jak ta właśnie zupa. Podążyłam za przepisem prawie krok po kroku i warto było, bo rezultat jest bardzo zadowalający – zupa smakuje fantastycznie i ma milion niuansów – a to czuć pora, a to szałwię, a to szczypiorek.
Kilka słów o dyni – potrzebna jest dynia piżmowa – nie mam pojęcia, czy można ją dostać w Polsce – jeśli można, to cudownie, bo jest bardzo uniwersalna w użyciu. Smakuje trochę jak batatat, nie rozpada się się w obróbce, można ją dodać do sałatek, do mięs, do makaronów, do zup – więc do dzieła!

W międzyczasie robimy tzw. bouquet garni – wiążemy nicią spożywczą liście pora, tymianek, pietruszkę i liście laurowe, tak, aby postał mały pakiecik. Jeśli nie mamy pod ręką nici, nie opuszczajmy rąk – po prostu dodajemy wszystko póżniej i wyławiamy przed miksowaniem zupy!
Po upieczeniu i ostudzeniu dynię obieramy i kroimy w dużą kostkę.
W dużym garnku rozgrzewamy resztę oliwy. Dodajemy por, szalotki, cebulę i marchewkę, przysmażamy na średnim ogniu przez ok. 6 minut, od czasu do czasu mieszając. Dodajemy rozgnieciony czosnek, sól i pieprz, podsmażamy przez kolejne 3 minuty, kontrolując temperaturę tak, aby warzywa nie nabierały koloru. Dodajemy miód, mieszamy i gotujemy przez 2-3 min. Wlewamy wywar lub wodę oraz pakiecik z ziołami. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 10 minut.
Dodajemy upieczone i pokrojone kostki dyni, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy całość na wolnym ogniu przez ok. 30 minut.
Miksujemy całość na gładką masę, solimy i pieprzymy do smaku.
Tak przygotowana zupa może stać w lodówce przez kilka dni.
Przed podaniem mieszamy gałkę muszkatołową ze śmietaną.
Na małej patelni topimy masło, podgrzewamy do czasu, aż uzyska piękny brązowy kolor. Wlewamy do gorącej zupy, mieszamy.
Serwujemy zupę z łyżką śmietany, posypaną szczypiorkiem.
Prawda, że proste???;-)
No Comments