Uwielbiam jajecznicę – im mniej ścięta tym lepiej, bo taka była serwowana co niedzielę za młodu (dzięki Tato!), więc czym skorupka…;-)
A już jajecznica kremowa to poezja: subtelna, delikatna, kojąca wszelkie niepogody codzienności (no prawie…). Tajemnicą jest tak zwane „low & slow”, czyli niska temperatura podczas obróbki termicznej oraz cierpliwość. Z tej ostatniej nie słynę, więc to danie to wyzwanie! Jajka niby jeszcze nie ścięte, bo lejące, a jednak potraktowane gorącem patelni, więc surowego białka nie uświadczysz, obiecuję!
Taka jajecznica podawana z pajdą/na pajdzie dobrego chleba jest prostym śniadaniowym rarytasem. W tym przepisie przygotowana z dodatkiem ziołowego serka, bo pięknie razem się dopełniają. Czeresienką na torcie są tu podsmażone grzybki, ale o nich w poprzednim odcinku.
Kremowa jajecznica z ziołowym serkiem
Oczywiście ilość jajek można dostosować do ilości buzi do nakarmienia – u mnie sześcioma jajkami spokojnie najadły się trzy osoby, ale był do tego przepyszny, chrupiący chleb na zakwasie, więc szaleństwo!
1 łyżka masła
6 jajek
10 dag serka ziołowego typu Boursin
sól i pieprz do smaku
pietruszka/szczypiorek/koperek do posypania (opcjonalnie)
Rozgrzewamy średnią patelnię, topimy na niej masło na niewielkim ogniu.
Jajka dokładnie roztrzepujemy w średniej miseczce. Solimy delikatnie i pieprzymy (pamiętając, że serek też ma w sobie sól).
Serek kruszymy na małe kawałki.
Zmniejszamy ogień pod patelnią do minimum i wlewamy jajka. Czekamy kilkadziesiąt sekund i dokładnie mieszamy. I tak do znudzenia – czekamy, dokładnie mieszamy. To proces dla cierpliwych. Mi zajęło chyba 10 minut, zanim dodałam serek. Całość powinna być gładka i gęsta, trochę jak zupowata owsianka, żadnych nieściętych białek!
Ściągamy jajecznicę z ognia i dodajemy w. wym. serek. Bardzo delikatnie mieszamy, tak, by pozostały tu i ówdzie jego smugi.
Serwujemy od razu, najlepiej na chlebie, u mnie były jeszcze podsmażone grzybki – poezja! Można całość posypać posiekanymi ziołami.
No Comments