Nowy Orlean wspominam jako kulinarną mekkę. Obowiązkowym przystankiem jest tam sławna na cały świat Café Du Monde, gdzie serwują pyszną kawę i cudne beignets, czyli lekkie jak chmurka pączki posypane szczodrze cukrem pudrem. Pamiętam, jak z Mamą (Babs, całuję rączki!) wciągnęłyśmy po kilka i tak się toczyłyśmy upasione przez resztę dnia po uliczkach starego miasta;-) […]









