Zupełnie nie rozumiem, dlaczego do tej pory nie spisałam przepisu na tę super prostą, super szybką i super pyszną zapiekankę ziemniaczano mięsną. Może dlatego, że robię ją z zamkniętymi oczami i wydawało mi się, że cała Polska też, gdy tylko za oknem robi się ponuro i czas na coś pocieszającego?
Bo jak ma nie pocieszać – mielone mięsko i warzywa w sosie, otulone kołderką ziemniaków purée z nutą parmezanu…W sam raz na tę nieszczęsną porę roku, gdy pogoda nie może się zdecydować i a to pada deszcz przy temperaturze 15C, a to zwodniczo świeci słońce, ale bez czapy, szalika, rękawiczek, puchowej kurtki, extra swetra, grubych skarpet, dobra, i jeszcze rajstop pod spodniami (o zgrozo!) nie wyjdziesz;-)
Zapiekanka pasterska
To kolejny z przepisów otwarty na najróżniejsze interpretacje: inne mięso, warzywa (myślę seler naciowy!), przyprawa prowansalska zamiast włoskiej, ser na wierzch…
4 łyżki masła, plus kawałek do wysmarowania blachy
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki startego parmezanu
pieprz i sólNa dużej patelni, na średnim ogniu szklimy na oliwie cebulę, przez około 5 minut.
Dodajemy wołowinę, (można zwiększyć ogień) mieszamy z cebulą, rozbijając na drobne kawałki. Podsmażamy przez 5 – 10 minut, aż będzie apetycznie przypieczona. Dodajemy czosnek, przyprawę włoską, łyżeczkę soli i trochę pieprzu, mieszamy, podsmażamy 30 sekund i zalewamy sosem pomidorowym i wodą. Ponownie mieszamy, dodajemy mrożone warzywa, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy przez około 5 – 7 minut, aż sos się trochę zredukuje. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą.
W międzyczasie obieramy ziemniaki, kroimy w grubą kostkę, zalewamy zimną wodą, solimy i gotujemy do miękkości (około 5 minut).
Odcedzamy, dodajemy masło i mleko, i rozgniatamy widelcem na purée (w razie potrzeby dodajemy więcej mleka). Wsypujemy parmezan, mieszamy, doprawiamy solą w razie potrzeby.
Żaroodporne naczynie smarujemy masłem, na dno rozkładamy wołowinę w sosie, przykrywamy ziemniakami, równamy powierzchnię, ale bez przesady.
Ustawiamy piekarnik na funkcję broil (grzanie od góry) i zapiekamy kilka minut na złoto. Uwaga, osobiście nie odchodzę od piekarnika, bo łatwo złoto zamienić w węgiel!;-)
Dziękuję za przepis, zobaczymy jak wyjdzie 🙂